• Wpisów:4
  • Średnio co: 161 dni
  • Ostatni wpis:12 dni temu
  • Licznik odwiedzin:372 / 809 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 



Stałem.
Zawsze stałem.
Stałem za Tobą murem, gdy inni w Ciebie nie wierzyli.
Stałem za Tobą murem, gdy sama w siebie nie wierzyłaś.
Stałem za Tobą murem, gdy Ty we mnie nie wierzyłaś.
Stałem za Tobą murem, gdy rozpowiadałaś jak bardzo jestem dla Ciebie niedobry.
Stałem za Tobą murem, gdy robiłaś z siebie moją ofiarę.
Stałem za Tobą murem, gdy ze mnie zrezygnowałaś.
Stałem za Tobą murem nawet wtedy, gdy szukałaś adoracji u innego.
Zawsze stałem za Tobą murem, bo Cię kocham i zależy mi na Tobie na tyle, że nieważne co się stanie, nieważne co zrobisz, zawsze będę Cię chciał.
Nawet jeśli musiałem Cię złapać i zapytać "co Ty robisz?!"
Zawsze stałem za Tobą murem, nawet gdy mnie od siebie odpychałaś.

Ten jeden raz nie miałem siły by stanąć za Tobą murem.
Ten jeden raz to ja potrzebowałem, żebyś to Ty stanęła murem za mną.
Ten jeden raz podeszła, złapała, zapytała "co Ty robisz?!", przycisnęła do siebie i pokazała, że Tobie zależy.
Zamiast tego odwróciłaś się ode mnie i naplułaś w oczy na odchodne.

Ta przerażająco uderzająca niesymetryczność...
Może Marta faktycznie ma rację.
Może mężczyźni są tylko po to by to oni się starali.
Może to ich zadaniem jest nadskakiwać swojej księżniczce z bajki, a jego nagrodą jest to, że pozwala mu na związek ze sobą, o który dbanie jest jego obowiązkiem.
Może nie jestem mężczyzną, a jedynie chłopcem, który sam potrzebuje mężczyzny, który stawałby za nim murem bez względu na wszystko, mężczyzny, którego nigdy nie miałem.

Przepraszam, że tym razem zabrakło mi sił, żeby po raz kolejny stanąć za Tobą murem.
Przepraszam, że nie potrafię być mężczyzną swojej królowej.
Przepraszam.
 

 



Jesteś jedyną osobą, z którą jesteś od początku i z którą będziesz do końca życia.
Jesteś jedyną osobą, która jest z Tobą od początku i która z Tobą będzie do końca życia.

Miej do siebie wystarczający szacunek, poznaj się i odkryj. To Ty się teraz zastanawiasz dlaczego czujesz się źle, nie on - nie odpowiadaj nim na pytania dotyczące Twoich uczuć - jesteś wystarczająco bogato złożoną jednostką, by istnieć niezależnie.

Co lubiłaś robić przed nim? Co kierowało Twoim życiem przed nim? Co było dla Ciebie ważne?

Toksyczna relacja jest jak narkotyk - powoli dostaje się do Twojego życia, udaje jej się Ciebie naćpać emocjami byś czuła się dobrze, znieczuliła na to, że zaczyna się rozprzestrzeniać zajmując coraz więcej miejsca. W końcu uodparniasz się, wyrabiasz sobie tolerancję na ten narkotyk - bierzesz już tylko z przyzwyczajenia, z przywiązania do wspomnienia o stanie, w który pozwalał Ci się wprowadzić, teraz już tylko jesteś uzależniona od tego co już dłużej nie jest w stanie zaspokoić Twojego zapotrzebowania na emocje.

Wiesz, że nie powinnaś palić. Wiesz, że to dla Ciebie szkodliwe, wiesz, że czujesz się przez to źle, ale nadal palisz, robiąc sobie wymówki, robiąc z siebie ofiarę: "bo to nie jest takie łatwe", "próbowałam kilka razy ale mi się nie udało", "rzuciłam na całkiem sporo czasu, ale potem znowu wróciłam" - w ten sposób tylko ugłaskujesz problem, maskujesz pudrem limo na sercu, które wybiła Ci osoba, która miała Cię kochać.

Raka się nie głaska,
Raka się wycina zanim obrośnie wszystko.
Bo wtedy nie masz już własnych emocji i odpowiadasz "bo on"
 

 

Zdanie sobie sprawy z patologii nieracjonalnego rozumowania emocjonalnego to przyznanie się przed samym sobą, że nie zawsze możesz zaufać swoim myślom i decyzjom, bo są błędne, a ich błąd wynika z ułomności ludzkiego umysłu.

To tak jak zdanie sobie sprawy z ułomności ludzkiego umysłu przy patrzeniu na iluzje optyczne, zaprojektowane tak, by wykorzystywać te ułomności.

To zwalczenie upartości w stanowisku "wiem, co myślę" tak samo jak zwalczenie upartości w stanowisku "wiem, co widzę".

Iluzje optyczne to przyczyna podawania Wenus za UFO.
Patologia nieracjonalnego rozumowania emocjonalnego to przyczyna zachowań samowyniszczających.

Zdać sobie z tego sprawę to krok do powrotu do racjonalności i konsekwentnej stabilności emocjonalnej.

 

 


Czy jeśli kogoś okłamujesz wielokrotnie słowami, w które nie wypada nie uwierzyć bo powołują się na chorobę, wypadek czy zdarzenia losowe, to czy masz prawo obwiniać go za nieuwierzenie w tym razem prawdę?

Czy jeśli od tygodni poszukujesz wymówki by nie spotkać się z osobą, którą "kochasz" i za którą tęsknisz od kilku miesięcy, a dostajesz przypadkiem faktyczny powód by nie jechać i wykorzystujesz go do usprawiedliwienia, to czy faktycznie jesteś usprawiedliwiona?

Czy jeśli znasz kogoś na tyle dobrze by wiedzieć jak najdotkliwiej go zranić i z pełną świadomością oraz celowością wykorzystujesz tę wiedzę by ranić w ramach "kary" za nie uwierzenie ci, to czy możesz mówić że go kochasz skoro czerpiesz przyjemność z celowego zadawania mu bólu?

Czy jeśli kogoś ignorujesz, a wszelkie próby komunikacji z jego strony kwitujesz zimnym, oficjalnym, pojedynczym "dobrze", "rozumiem", "przykro mi" to czy można to nazwać rozmową?

To chyba dla mnie za dużo, idę się zesrać.